sobota, 15 lutego 2014

WIOSENNE WYZWANIA

 Na facebooku pełno filmików z piwnymi wyzwaniami, więc postanowiłam stworzyć sobie swoje własne i jakże pożyteczne wyzwanie.

Zapewne również i wam zdarzają się książki przez które z jakiś powodu ciężko wam przebrnąć. Te oczywiście dzielą się na takie które odkładacie na półkę i już nigdy do nich nie sięgacie, ale są również i takie, które zawsze chcieliście przeczytać i jakoś ciężko wam z tego zrezygnować mimo, że czytanie wlecze się niemiłosiernie, akcja nie porywa, a wam coraz bardziej chce się spać. No cóż i w mojej biblioteczce znalazły się takie 'cudeńka'.

Tak więc na łamach tego bloga do rozpoczęcia się kalendarzowego lata, a tym samym zakończenia wiosny zobowiązuję się przeczytać:
  1. "Miłość w czasach zarazy" Gabriel Garcia Marquez - książka od dawna tkwiła na liście tych do przeczytania. Tak więc możecie sobie wyobrazić moją radość, gdy znalazłam ją na wakacyjnej wyprzedaży. Bez wahania ją zakupiłam i zaczęłam czytać. No i właśnie wtedy pojawił się problem. Długie opisy niewnoszące do akcji książki nic specjalnego, ciągłe retrospekcje niestety skutecznie mnie od tej książki odrzuciły. Ale kiedyś i tak będę musiała przez nią przebrnąć. Czemu więc nie tej wiosny? 
  2. "Desperacja" i "Bezsenność" Stephen King - obie książki również dorwane na letniej wyprzedaży dobrych parę lat temu. Niestety dopiero po zakupie okazało się, że nienależną do tych najlepszych, które napisał King. Przez te książki chyba jakoś nie potrafię przekonać się do jego twórczości. Może gdy je w końcu przeczytam, będę mogła ze spokojem sięgnąć po jego lepsze dzieła.
  3. "Zbrodnia i kara" Fiodor Dostojewski - lektura szkolna, która została wykorzystana w mojej prezentacji maturalnej, ale nigdy nie został przeze mnie przeczytana. Wstyd prawda? Chyba pora się go pozbyć.
 Tak więc trzymajcie za mnie kciuki. Wasz doping na pewno mi pomoże. A może sami czytaliście, którąś z wymienionych przeze mnie pozycji i jesteście w stanie napisać mi o niej kilka pozytywnych słów? Z pewnością umiliłoby mi to rozpoczęcie mojego wyzwania.

"Z INNEJ BAJKI" Jodi Picoult

Trzecia przeczytana przeze mnie książka tej autorki. Niestety nie zachwyca tak jak jej poprzedniczki.
W zasadzie może nie mam powodu się 'czepiać'. W końcu książka tematycznie nie jest powiązana z twórczością jakiej dostarczała nam Pani Picoult wcześniej. Duet z córką musiał przynieść coś innego niż książkę o problemach, ludzkich tragediach i wyborach.
Może też jestem już troszkę za stara na bajkę ze szczęśliwym zakończeniem. W naszym życiu przecież takie rzeczy się nie zdarzają, a ja niestety lub 'stety' należę do ludzi mocno stąpających po ziemi.
Zapewne nasuwa się wam pytanie dlaczego w ogóle po tę książkę sięgnęłam, przecież musiałam się liczyć z tym, że żadnej realnej historii w niej nie znajdę. Otóż zadecydował zwykły przypadek. Wybrałam się do biblioteki z myślą wypożyczenia kilku pozycji wyżej wymienionej autorki i akurat w ręce wpadła mi właśnie ta książka. Pomyślałam: "Czemu nie? Może okaże się inna niż mi się wydaje?". No ale niestety nie zaskoczyła mnie niczym szczególnym.
Oczywiście nie zniechęca mnie to do dalszego zagłębiania się w twórczości Jodi Picoult. Właściwie to już zaczęłam czytać kolejną jej książkę. Moje wrażenia po jej lekturze już wkrótce.


OCENA: 4/10

ULUBIONE

Jak wiele książek trafia na listę waszych ulubionych?
Czy książki te muszą spełniać jakieś określone warunki, czy raczej każda z nich musi mieć w sobie to "coś"?

Kolekcja moich ulubionych książek zdecydowanie nie jest duża. Czy to dobrze, czy źle? Chyba raczej dobrze. Dzięki temu czuję, że na tę listę trafiają prawdziwe perełki. Każda z tych książek skrywa w sobie coś, co czasem trudno określić słowami. Mam jednak nadzieję, że mi się to uda.

Która więc z tych niewielu pozycji zasłużyła na
miano najlepszej z najlepszych?
Otóż bez zastanowienia miano to otrzymują "MAŁE ZBRODNIE MAŁŻEŃSKIE" Erica-Emmanuela Schmitta.
Książka przeczytana przeze mnie już kilkakrotnie, za każdym razem daje nowe powody do przemyśleń. Nigdy nie nudzi, zawsze odkrywam w niej coś na co jeszcze nie zwróciłam uwagi. Jest prawdziwa, a zarazem nierealna. Przygnębiająca i jednocześnie dająca nadzieje. Co kilka stron trafiam w niej na cytat nad którym warto się zatrzymać i chwilę porozmyślać.
Tak więc, jeśli jeszcze po nią nie sięgnąłeś, to nie trać czasu. Chwile z nią spędzone z pewnością nie będę zmarnowane. A być może dzięki tej lekturze zastanowisz się nad swoim życiem i związkiem, i postanowisz coś w nim zmienić. 

Numer dwa na mojej liście? "SAMOTNOŚĆ W SIECI" Janusza Leona Wiśniewskiego. Książka zdecydowanie warta polecenia. Z pozoru opowiada banalną historię miłosną, jednak kryje się w niej coś głębszego. Dialogi między bohaterami są tak romantyczne, wzruszające, a zarazem zwyczaje, że nie sposób się od książki oderwać.  Nie będę ukrywać, że była to pierwsza i chyba jak dotąd jedyna książka przy której zdarzyło mi się płakać. Co oczywiście jeszcze bardziej utwierdza mnie w przekonaniu, że książka zasługuje na wiele pozytywnych komentarzy i dołączenie do grona moich ulubionych pozycji literackich.
 Na marginesie filmu nie polecam. Zupełnie nie oddaje klimatu tej książki. Wręcz może zniechęcić do jej przeczytania.